W rodzinnym domu

Odkąd zamieszkałam w innym mieście, zawsze lubiłam wpadać na weekend do rodziny. Wszystko zaczęło się zmieniać kiedy zaczęłam interesować się samorozwojem i czytałam na ten temat dużo książek. Od tamtej pory weekendowe odwiedzanie rodziny stawało się dla mnie coraz trudniejsze. I tak też było tym razem…

Cztery dni spędziłam w domu. Przez pierwsze dwa dni, z nikim nie mogłam się dogadać. Cały czas próbowałam przekonać każdego o swoich nowych racjach i prawdach. Po dwóch dniach poczucia winy, wróciłam „do siebie”. Odpuściłam tę walkę i już byłam taka sama jak oni. I było mi z tym lepiej.

Nie wiem dlaczego tak jest za każdym razem kiedy tam jestem. Czy to wszystko to tylko teoria, którą tak zawzięcie wygłaszam? Przecież później i tak robię coś zupełnie innego… Czy to wszystko to tylko iluzja? Może po tych dwóch dniach schodzą ze mnie maski, nie muszę już przed nikim niczego udawać i zaczynam być sobą? A może to niekonsekwencja z mojej strony i brak wytrwałości?

Najlepiej jest kiedy za dużo o tym wszystkim nie myślę, ponieważ myśli te są dla mnie przytłaczające. Kiedy odpuszczam czuję się lżej. Czuję też, że robię to wszystko na siłę. Bo zauważyłam, że głoszę te wszystkie nowe prawdy, być może po to, żeby coś mojej rodzinie udowodnić…. A może coś udowodnić sobie… A może po prostu zbyt wiele na raz chce zmienić?

Related Posts

Pora na przebudzenie

Właśnie miałam rozmowę telefoniczną w sprawie pracy. Firma znajduję się koło mojego mieszkania, więc byłam

Moja nieobecność

Czuję bezsilność, niezdecydowanie i brak poczucia sensu. Czuję jakbym była obok wszystkiego co dzieje się

Odpuszczanie

Dzisiaj zrezygnowałam z rozmowy kwalifikacyjnej, na którą byłam umówiona. Początkowo chciałam na nią pójść, żeby

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *